Konkurs Poetycki im. Krystiana Hadasza - Zwycięskie wiersze
Przedstawiamy utwory laureatów Konkursu Poetyckiego zorganizowanego w ramach IV Festiwalu Improwizacji im. Krystiana Hadasza.
Na tej stronie zebraliśmy nagrodzone wiersze wraz z krótkimi notkami biograficznymi nadesłanymi przez autorów. Zapraszamy do lektury i bliższego poznania twórców tegorocznej edycji.
Nagrody Główne:
Natalia Arabas – „Amor non exspectat – miłość nie czeka”
To była historia, taka jakaś
historia, którą ja byłam
która mogła być moja i twoja.
Rozciągnięta i kiełkująca w czasie
za długo przesypywana przez palce
trwająca w blasku mroku, cieniu i strachu.
Pamiętam, zapach mej nadziei
wspomnienie każdej barwnej chwili
i smak naszej ukochanej białej kawy.
Czemuż przyszło nam żyć
żyć w biegu pośpiesznych dni
które naprawdę nie znaczyły nic?
Co się z nami stało
co nie przetrwało próby
i ciszy, która zdusiła słowa
słowa, które miały coś zmienić.
Czemuż młodość nasza minęła
minęła za szybko, za prędko
i bez ostrzeżenia?
Dziś mam pieniędzy w dostatku, w każdej mej skarpecie
lecz twej miłości ze mną już żaden anioł nie splecie.
Natalia Arabas – szesnastoletnia uczennica klasy biologiczno-chemicznej w I Liceum
Ogólnokształcącym im. Jana Śniadeckiego w Siemianowicach Śląskich. Laureatka Konkursu
Poetyckiego im. Krystiana Hadasza oraz kilku mniejszych i większych konkursów poetyckich. Poza
twórczością literacką jej wielką pasją jest sport – regularnie trenuje bieganie, pływanie oraz ćwiczy
na siłowni. Jest aktywną uczestniczką lokalnych zawodów biegowych, w których odnosi sukcesy.
W swojej poezji szuka równowagi między ruchem a słowem. Próbuje uchwycić i zwrócić uwagę na
niezwykłe w rzeczach zwykłych, udowadniając, że meta to tylko początek kolejnego wiersza
Patrycja Gorawska – „Toksykologia”
Dostała w twarz. Raz po raz.
Słowem i sarkazmem.
Białe rękawiczki skrywają czarne intencje.
Jad, syk i świdrujące spojrzenie.
W podzięce.
Wymazuje pamięć. Nie chce nic więcej.
Dostała ironią w twarz. I znów – raz po raz.
Zmierzch nastał, noc weszła, jest szczęśliwa.
Podróż oniryczna, senna, życzliwa.
Nie chce się budzić.
Nie chce być już spolegliwa.
Dostała narcyzem w twarz. Czy to kolejny, lecz ostatni raz?
Słowa gorsze od noża?
Nie była na to gotowa. Jeszcze jest czas.
O tym lepiej nie mówić wcale,
Bo są przepastne chwile i bale.
Dostała w twarz. I tylko ona wie, że to już ostatni raz….
Patrycja Gorawska – Siemianowiczanka, rocznik 1986. Absolwentka pedagogiki na Uniwersytecie Śląskim. Menadżerka w korporacji. Pasjonatka teatru, literatury, poezji, muzyki oraz gór. Kociara. W przeszłości dziennikarka siemianowickiej prasy lokalnej.
Piotr Kocjan – „Moja egzystencja”
Nadgryziony przez życie,
nadwątlony przez czas trwania,
ukruszony jak pomnik egzystuję,
trochę z przyzwyczajenia
trochę z rozpędu,
jak zegar który jeszcze tyka
choć dawno zgubił godzinę.
Ludzie mówią,
że to już tylko resztki,
ale resztki też mają swój zapach,
bo człowiek
nawet nadgryziony potrafi jeszcze
odgryźć się światu
i stanąć krzywo
lecz uparcie
na własnym cokole pamięci.
Wyróżnienia:
Krzysztof Grzela – „Retrospekcja”
Przyszła do mnie nocą
Jak biały anioł mroku
Światło nie było potrzebne
Tak jak sukienka
Która miękko opadła na ziemię
Kiedy odeszła
W pamięci został zapach
Mięty i rumianku
Aneta Jasłowska – „Listy bez adresu”
Na granicy powiek noc uchyla zapach.
A światło przenika przez pamięć. W eterze.
Czas chciał niepogodę przegonić. Wydrapać.
Lecz trwanie przepadło. Walczyło najszczerzej.
Mrok usiadł na rzęsach. Łapał wszystkie żale.
Klepsydra wstrzymała w swoich dłoniach chwilę.
Anioł złamał skrzydła. I poszedł gdzieś dalej.
Tam, gdzie biały żagiel walczy. Nie przeminie.
A teraz brakuje gwiazd. Na słonym niebie.
Herbaty parzonej z czułością. O świcie.
Ławka. Ta przy sadzie. Zaczyna nam rdzewieć.
Życie zbyt bolesne. A sens wiersze pisze.
Może je przeczytasz. Wędrując wzdłuż plaży.
Aż piasek wyostrzy zatracone szepty.
Słońce zacznie tańczyć. I subtelnie razić.
By wielką tęsknotę utulić. Wywietrzyć.
Ten pasek przy lampie zwęził wspólne plany.
Okaleczył ciszę. Zamknął prozie oczy.
Piszę list ostatni. Najdroższy. Kochany.
Niech słowo nas scali. I myśli zjednoczy.
Aneta Jasłowska – urodziła się 07.06.1980 r. w Trzebiatowie. Mieszka we Wrzosowie,
gmina Kamień Pomorski. Wydała trzy tomiki „Na Fali Słowa” (2020 r.), „Pod szafirowym
płaszczem powiek” (2024 r.) i „Schodami do weny” (2025 r.). Laureatka ogólnopolskich i
międzynarodowych konkursów poetyckich. Współautorka licznych antologii. Jej wiersze
pojawiły się w audycjach radiowych, w czasopismach oraz na blogach i stronach
internetowych. Jej teksty wykorzystywanie są do muzyki stworzonej przez zespół „Ania i
Tomek Trust. Publikuje również na Facebooku na autorskiej stronie „Na Fali Słowa – Aneta
Jasłowska”. Otrzymała 1 miejsce w powiatowym Plebiscycie Osobowości za rok 2025.
Jacek Maciejewski – „Perseidy”
Ta noc jest chyba tylko dla nas, czyż nie?
Tam gdzieś w oddali niknie płaskowyż,
Perseidy warkoczami przecinają mrok.
Uśmiechasz się do mnie bezkresem,
całą konstelacją niezbadanych gwiazd,
uśmiecham się i ja.
Sto słów nie wyrazi naszych dłoni drżeń,
ani westchnień tych najgłębszych
i myśli niewypowiedzianych też.
Otwierasz się przede mną,
jak księga, której koniec chcę znać,
otwieram się i ja.
Na pół dzielimy ten wyśniony świat
który u naszych stóp rozmywa się.
Czy to czujesz? Tak właśnie kończy się strach.
Unosisz się ponad korony drzew,
ponad światło wschodzącego dnia,
unoszę się i ja.
Jacek Maciejewski – Urodziłem się 1 sierpnia 1988 roku w Siemianowicach Śląskich. Już od lat szkolnych moje zainteresowania kierowały się ku dziedzinom artystycznym. W okresie licealnym szczególnie fascynowałem się aktorstwem i teatrem. Przełomowym momentem było dla mnie kupno pierwszej gitary – wtedy narodziła się moja pasja do muzyki.
Od 2009 roku komponuję, wykorzystując różnorodne instrumenty i poszukując własnego brzmienia. W 2012 roku odkryłem poezję, która szybko stała się ważną częścią mojego życia. Od tamtej pory nie tylko ją poznaję i tworzę, ale również łączę z muzyką, przekładając swoje wiersze na autorskie kompozycje.
W 2025 roku wydałem swój pierwszy tomik poezji zatytułowany „Przygotowania do odlotu”, będący podsumowaniem moich dotychczasowych poszukiwań twórczych i wrażliwości artystycznej. Stanowi on zarazem zapowiedź kolejnego projektu – zbioru surrealistycznych opowiadań przeplatanych poezją.
Monika Meryk – „Życie po”
Myśleli, że to minie
Ale najbardziej boli trwanie
Mówili, że wymyśla
Lecz to nie było kłamanie
Liczyli, że zapomni
Ale mimo że czas leci nieubłaganie
Wspomnienie przechodzi tylko w wahanie
Wierzyli w ukojenie
Ale to nieosiągalne jest marzenie
Sądzili, że przesadza
Dla niej życie straciło znaczenie
Twój uśmiech jest tylko mój, kochanie
I czekam na nasze kolejne spotkanie
Ale czy nam będzie jeszcze dane
To już okrutny los pokaże
Zbyt szybko nadeszło rozstanie
Zbyt nagle i niespodziewanie
Czy to Bóg cię zabrał
Czy było to diabła działanie?
Czy nasz czas odszedł w zapomnienie
Czy było to tylko nieporozumienie?
Czy karą jest takie wszechświata działanie?
Bo życie teraz to nie lada wyzwanie
Pragnę wyrwać cię z tej otchłani
Lecz co było już się nigdy nie odstanie
Gorące ku Niebu wznoszę błaganie
Nie takie było od życia oczekiwanie
Jeśli ten mrok się kiedyś w światło zmieni
Czy to będzie oznaczać
Że me wybaczenie idzie pośród cieni?
Monika Meryk – Pochodzę i mieszkam w Siemianowicach Śląskich. Spełniam się jako mama czwórki dzieci, które są dla mnie inspiracją do pisania wierszy oraz opowiadań. Interesuję się językiem hiszpańskim oraz krajami hiszpańskojęzycznymi, uwielbiam też wyszywać i rysować. Najbardziej lubię kuchnię włoską. Mam dwa psy, a moim marzeniem jest odwiedzenie Meksyku.
